Jaskinie Podróże Grafika Mizar Artykuły Kulinaria Lemkov Namiary Mapa English  
Spelunka Trybików Jaskinie 2005 2005-05-01..07 Mendip YAC Software  
 Wróć
Wprowadzenie
Szkice techniczne
Jaskiniowy
słownik
polsko-angielski
2008
2007
2006
2005
2005-11-11..13
Listopadowy
łikend jaskiniowy
2005-10-29..30
Biało-czarne
2005-08-20
Jaskinia Żarska
2005-08-06..07
Mirów
2005-07-02..03
Po przeprowadzce
2005-05-01..07
Mendip
2005-04-25
Skały
Twardowskiego
2005-04-02..03
Okolice Podlesic
i Złotego Potoku
2005-02-26..03-04
Tatry Zimą
...znowu...
2005-01-07..08
Kurs Zimowy
Reaktywacja
2004
2003
2005-05-01..07 Mendip
Osoby: M&M Trybulec
Miejsce: Mendip, Wielka Brytania

Akcje: Szczegóły:

Tam i z powrotem

Rok temu na Słowenii spotkaliśmy ekipę z Mendip Caving Group, od której dostaliśmy zaproszenie do odwiedzenia jaskiń w Mendip Hills (Wielka Brytania). Jako że Marcia z innych względów znalazła się w Salisbury (nieco na południe od Mendip), postanowiliśmy skorzystać z zaproszenia.

Podróż z Polski dosyć długa; szczególnie: przebić się poza Warszawę oraz przebić się do granicy. Gdy wyjechałem na autostrady niemieckie, chciało mi się płakać...

Jako że jechałem sam, ciężko było operować mapą, więc trochę się jeszcze zgubiłem w Zagłębiu Ruhry i pod Antwerpią. W każdym razie na prom o 9:15 z Calais do Dover byłem o 2 godz. za wcześnie, więc mogłem się wtedy spokojnie zdrzemnąć.

Niestety, przez Anglię podróż była już gorsza - początek długiego łikendu, więc duży ruch... W Salisbury byłem dopiero o 16-tej czasu lokalnego. W sumie więc, cała podróż ze spokojną jazdą, odpoczynkami, promem, itd. zajęła 30 godzin (w drodze powrotnej o 2 godz. krócej).

Po zabraniu Marci z Salisbury pojechaliśmy do chatki MCG, gdzie zostaliśmy bardzo mile przyjęci przez jedną z członkiń grupy - Joan. Następnego dnia, ze względu na zmęczenie podróżą, postanowiliśmy odwiedzić lokalne atrakcje, między innymi Stonehenge i Woodhenge. Dopiero w poniedziałek zaczęliśmy zwiedzać jaskinie Mendip.

A w czasie tego tygodnia udaliśmy się jeszcze do niedalekiego Exmoor National Park.

[MJT] Promem z Calais do Dover


[MJT] Fontanny 4-metrowej wysokości wyrzucane przez śruby promu


[MJT] Smętny poranek w Dover


[MJT] W drodze z Salisbury do Mendip można odwiedzić Stonehenge


[MJT] A także Woodhenge!


[MJT] Kuchnia bazowa w chatce Mendip Caving Group (4 kuchenki gazowe, niezliczone tostery, opiekacze, mikrofala, fiu fiu).


[MUT] Pokój główny w chatce MCG


[MJT] Pilnie studiowaliśmy pożyczone przez MCG materiały (mają w chatce całkiem zacną bibliotekę)


[MJT] Panorama okolic chatki MCG


[MUT] Innego dnia wybraliśmy się do parku narodowego Exmoor


[MJT]


[MJT]


[MJT] Rzeka i morze w Lynmouth


[MJT] Lynmouth, c.d.


[MJT] To już w drodze powrotnej - czekając na prom z Dover do Calais


[MJT] Mijany po drodze prom konkurencji (droższy)


[MJT] W Niemczech nareszcie dorwałem się do Whoppera! - u nas już nie ma... :(


Góra

Goatchurch Cavern

Pierwszego (jaskiniowego) dnia na rozgrzewkę postanowiliśmy odwiedzić kilka mniejszych dziurek. W Burrington Combe znajduje się kilkanaście jaskiń o długościach od 40 do 975 metrów; najgłębsza ma 70 metrów. Na pierwszy ogień poszła najpopularniejsza tutaj i bardzo przechodzona Goatchurch Cavern (dł. 750, gł. 55). W zasadzie nie za bardzo ciekawa, z dwoma otworami, kilkoma większymi salami, ze strumyczkiem w dolnych partiach i kilkoma ciaśniejszymi rurami. W drodze powrotnej spotkaliśmy grupę kilkunastu dzieciaków (tak mniej więcej w wieku 10-12 lat), oczywiście pod opieką, które już w takim wieku mogą poznać frajdę grotołażenia. Widać, że jaskinia została poświęcona na masowy ruch (aby inne, warte ochrony dziury nie były nawiedzane przez tyle osób) - np. jedna z want, po której trzeba się ześlizgnąć do niżej położonego korytarza była tak wyślizgana, jak kamienie na szlaku na Giewont. Nota bene, kształt i czarny kolor wypolerowanego kamienia dały oczywistą nazwę: Trumna.

[MUT] Główne wejście do jaskini


[MJT] Tabliczka znamionowa jaskini


[MJT] W drodze do drugiego wyjścia


[MUT] W zawalisku w Water Chamber


[MUT] Przy drugim wyjściu


Góra

Sidcot Swallet

Tuż obok znajduje się kolejna jaskinia - Sidcot Swallet (dł. 200, gł. 28). Mniejszą popularność zawdzięcza zapewne dwóm rzeczom: tłustym pająkom na wejściu i ciasnotom przez całą jej długość. Wszelako mi się tam czołgało całkiem sympatycznie, pod koniec znaleźliśmy nawet nacieki. Od końcowej sali w dół prowadziły dwa ciasne kominy; tam poszedłem już sam. No i zejść było wręcz trywialnie, pod kominem był kolejny pionowy zacisk, także banalny w tamtą stronę. Natomiast w górę rzecz się miała nieco trudniej: dolny zacisk jakoś nie chciał mnie puścić, więc go obszedłem inną drogą, natomiast zacisku w kominie obejść się już nie dało... :) Trudność polegała na braku oparcia dla nóg, ale po kilkuminutowym wierceniu się w dziurze w końcu wylazłem.

[MJT] Odrobina nacieków w dalszych partiach jaskini


[MUT] W końcu wyjście!


Góra

Aveline's Hole

Ostatnią tego dnia dziurkę - Aveline's Hole (dł. 68, gł. 16) - odwiedziliśmy już w drodze na parking. Przejść się całej nie da, gdyż krata blokuje końcową jej część - chodzi o ochronę nietoperzy. A sama jaskinia, bez nacieków, to taka większa, prosta rura.

[MJT] Jaskinia w zasadzie składa się tylko z tego tunelu


Góra

Wookey Hole

Kolejnego dnia znowu nie mogliśmy się sprężyć na wyjście do jakiejś większej jaskini, więc zdecydowaliśmy się odwiedzić jedną z jaskiń turystycznych - Wookey Hole.

Jaskinia zapewne zajebista dla nurków, dla zwykłych śmiertelników niezbyt chyba ciekawa, a koszt dosyć wysoki (blisko 10 funciaków od łebka). Zwiedzanie poniżej pół godziny, po jaskini można odwiedzić Park Jurajski i fabrykę papieru (gdzie nadal produkuje się prawdziwy, czerpany papier).

[MJT] Przed wejściem do jaskini


[MJT] Tanie bajery pod publikę (także: odtwarzane z magnetofonu spadające krople wody)


[MJT] Pierwsze z odwiedzanych jeziorek


[MJT] Jeszcze więcej różnokolorowych światełek


[MJT] Przed jedną z większych sal jaskini


[MJT] Kolejne jeziorko


[MJT] Na tyle dobre warunki na hodowlę małych ogródków


[MJT] Nawet w kominach


[MJT] Jedno z licznych (połączonych syfonami) jeziorek + wodospadzik


[MJT] Sala przy wodospadzie


[MJT] A nad nami wisiały wielkie wanty...


[MJT] Dodatkowe atrakcje przy jaskini


[MJT]


[MUT]


[MUT] Labirynt luster (niezłe!)


[MJT] Cheddar Gorge - piękne miejsce z całą masą dróg wspinaczkowych (i jaskiniami)


[MJT] Fish & Chips!


Góra

G.B. Cave

No, w końcu przyszedł czas na jakąś poważniejszą akcję - Joan poleciła nam m.in. G.B. Cave (dł. 1950, gł. 134).

Ze względu na liczne włamania do aut (z czego ten region jaskiniowy jest znany) i złe doświadczenia ze Słowenii (gdzie zaliczyliśmy włam do naszego samochodu) postanowiliśmy do tej jaskini uderzyć z buta. Na szczęście chatka MCG położona jest w centrum regionu, więc do większości jaskiń da się dojść w max. 1.5 godz. Do G.B. idzie się jakąś godzinę+.

Wejście zabezpieczone jest blokhausem z metalowymi drzwiami; klucze są do pobrania z dowolnego z klubów. Trzeba także mieć pozwolenie (kilka jaskiń znajduje się na terenie zarządzanym przez firmę; jednak samo uzyskanie pozwolenia, od jednego z klubów, jest formalnością).

Pierwsza część jaskini to małe korytarze z jedną większą salką. Tutaj się okazało, że naprawdę warto tę jaskinię odwiedzić - w zniszczonej ponoć sali cała masa heliktytów... Okazuje się, że w całej jaskini, w mniejszych salach, jest ich pełno. Fantastyczne!

Z początkowych partii jaskini wychodzi się w wielki podziemny wąwóz; płynie nim niewielki strumyk. W połowie korytarza jest most prowadzący do bocznych partii (m.in. Biała Sala), pod koniec korytarza, za progiem z wodospadem znajduje się wejście do nowszych partii. Trzeba tam się wspiąć kilka metrów, ale są stałe punkty i rzecz nie jest zbyt trudna. Następnie idzie wąska rura do Groty Heliktytowej. Dalej korytarz prowadzi do jeszcze ładniejszych (ponoć) partii, ale był zalany i zmusił nas do odwrotu. W drodze powrotnej zwiedziliśmy boczne ciągi.

[MJT] Blokhaus przy wejściu


[MJT] Heliktyty (których była masa w różnych częściach jaskini) - te są w pierwszej sali niedaleko wejścia


[MJT] Heliktyty, c.d.


[MJT] Heliktyty, c.d.


[MJT] Jeszcze więcej heliktytów


[MJT] Wyjście z mniejszych korytarzy do wielkiego (The Gorge) ze strumieniem


[MJT] Widok w górę tegoż korytarza


[MJT] Próby zdjęć z fleszem w kontrze


[MJT] Mały próg z wodospadem w Wielkiej Sali


[MJT] Zdjęcia spadającej wody z fleszem nie oddają dramatyzmu akcji...


[MJT] Kolejne stalaktyty z heliktytami w dalszych partiach jaskini


[MJT] Heliktyty, c.d.


[MJT] Heliktyty, c.d.


[MJT] Heliktyty, c.d.


[MJT] W Sali Heliktytów (nad Marcią jest cała ich masa w kolorze czystej bieli)


[MJT] Przed zjazdem z Przekopu Drabinowego


[MJT]


[MJT] Krótki zjazd do głównych ciągów


[MJT] W których także nie brakowało nacieków


[MJT] Powrót przez wodospad


[MJT] Most do Białej Sali i ciągów bocznych


[MJT] Nacieki tamże


Góra

Swildon's Hole

Następnie zdecydowaliśmy się odwiedzić najdłuższą w regionie jaskinię - dł. 9150, gł. 167.

Jaskinia nie jest zabezpieczona kluczem, ale trzeba za wstęp zapłacić funciaka właścicielowi gruntu. Ostrzeżenie: jaskinia, także wejście, jest łatwo zalewana; trzeba więc wcześniej dowiedzieć się, jaki jest stan wód i sprawdzić prognozę pogody. W czasie naszych odwiedzin poziom wody wyglądał na raczej niski.

Główny ciąg jaskini prowadzi przez kilkanaście syfonów; do pierwszego syfonu jest 550 metrów korytarza. Pierwsze syfony można obejść (o ile wybrany jest Błotnisty Syfon) i zwiedzić większość jaskini (o ile pozwoli na to czas). My zdecydowaliśmy się dojść do pierwszego syfonu; zwiedziliśmy też labirynt znajdujący się tuż za wejściem do jaskini.

Głównym ciągiem płynie strumień (do którego dopływają mniejsze strumyczki). Jest tam kilka większych progów, jednak w czasie powodzi w 1968 pod największym progiem (12m) woda wymyła błoto otwierając proste obejście. Kilka prożków pokonuje się bez liny (choć można wpaść do jeziorek pod progami), jeden 6-metrowy próg zjeżdża się na linie (choć Anglicy preferują drabinki).

Po drodze, w salkach i korytarzu, znajduje się wiele nacieków, a przez wszystkie progi przelewają się malownicze wodospady. Dosyć głośno, co po kilku godzinach spędzonych w jaskini, daje się we znaki.

Całą drogę do pierwszego syfonu można pokonać bardzo szybko - korytarz jest dosyć szeroki i całkiem wysoki. Myśmy jednak dosyć dużo czasu spędzili na robieniu zdjęć; początkowy labirynt także nas opóźnił. W każdym razie jaskinia bardzo zacna, szczerze polecamy i na pewno wybierzemy się tam jeszcze raz (gdy okazja pozwoli).

[MJT] Przed wejściem (przez prostokątny otwór wpływa strumień z pól)


[MUT] Firany w Starej Sali ("która jest świadectwem bezmyślnego niszczenia szaty naciekowej" - to jak tam było wcześniej?)


[MJT] Jeden ze stalagmitów tamże


[MJT] I grzybki-różyczki


[MJT] Oraz misy i miski...


[MJT] Marcia pokonuje Dwudziestkę (stóp)


[MJT]


[MJT]


[MJT]


[MJT]


[MJT] Całe szczęście, że wcześniej zamówiliśmy nieprzemakalne kombinezony!


[MJT] Głównym ciągiem idzie się przez cały czas w strumieniu


[MJT] Z licznymi prożkami i wodospadami (strasznie głośno, przez wiele godzin)


[MJT] Po drodze liczne nacieki


[MJT]


[MJT]


[MJT] Suszenie wnętrz po akcji


Góra

Rhino Rift

Na koniec mieliśmy ochotę na jaskinię linową. Rhino Rift, wyjątek wśród jaskiń Mendip, prawie nie ma poziomych korytarzy. Całą głębokość (144m) pokonuje się na linach przez 3 większe i 2 mniejsze studnie. Pierwsze 3 studnie oddzielone są od siebie krótkimi pochylniami, więc schodzi się nimi od razu na głębokość ponad 100m.

Są punkty stałe (choć okazało się, że niektóre jednak są ruchome - trza uważać), na wszystkie zjazdy starczy 12 karabinków. Liny mieliśmy następujące: 51m, 24m, 34m, 12m, 13m. Pierwsza może być kilka metrów krótsza, dwie ostatnie też. Zabraliśmy dakrony (nie chciałem popłynąć w nieprzemakalnym), ale to był błąd. Ostatni (ciasny) zjazd odbywa się w małym strumieniu, co przy wychodzeniu gwarantuje przemoczenie; nie jest zimno, ale po prostu nie jest fajnie.

Właśnie, pod pierwszymi trzema zjazdami są w sumie 3 pionowe zaciski. Najniższy, ten w strumieniu, nie jest trudny, ale chwilę trzeba się powiercić. Środkowy jest w miarę łatwy, ale najwyższy okazał się dla mnie dosyć ciężki. Dopiero za trzecim podejściem udało mi się jakoś wdrapać...

Jaskinia ma wielkie nacieki, ale znajdują się one w środkowych częściach zjazdów - ciężko więc dokładniej je obejrzeć czy porobić zdjęcia. Potraktowaliśmy to wyjście głównie jako trening linowy.

[MJT] Do jaskini odprowadzili nas członkowie MCG - tu Geoff


[MJT] Martin nie chciał być na zdjęciu, chyba


[MJT] Nad pierwszą studnią


[MUT] Dolny z trzech końcowych zacisków (z małym strumyczkiem)


[MUT] I powrót - tutaj już nad drugą studnią


Góra

Komentarze
Kurczę!
Na razie brak komentarzy...

Góra

Dodaj komentarz (pola z gwiazdką są obowiązkowe)
Imię / ksywa *
Mail (pozostanie ukryty) *
Twoja strona
Komentarz (bez tagów) *
Ten blog jest moderowany, Twój wpis zostanie wyświetlony po kontroli.
Zatem, jeżeli się nie pojawi od razu, nie przejmuj się i nie wysyłaj komentarza drugi raz.
Dzięki.
Góra