Jaskinie Podróże Nurki Grafika Mizar Teksty Kulinaria Lemkov Namiary Mapa RSS English
Spelunka Trybików Nurki 2010 West Bay 2010 YAC Software
  Wróć

Wprowadzenie

Życie morskie

2011

2010

Dahab 2010

Gozo 2010

Bałtyk 2010

Gaładuś 2010

Swanage 2010

West Bay 2010

Palau i Yap 2010

Pluszne 2010

2009

2008

West Bay 2010
Nasze pierwsze nurki w UK, z klubem z Newbury (Newbury Sub-Aqua Club).

Pojechaliśmy na jeden dzień do West Bay (Dorset), nieco ponad 2 godziny z Newbury. Nurki, niestety, muszą być dopasowane do pływów (które w Anglii potrafią być niemałe), więc musieliśmy być na miejscu o 8:30 rano...

Wykonaliśmy dwa nurki:
  • Wrak Baygitano - na ok. 20 metrów
  • Rafa East Tenants - na ok. 24 metry
Jako że był to nasz pierwszy wyjazd na wody UK, ludzie z NSAC zaproponowali, abyśmy nurkowali z ich instruktorami. W sumie niezły pomysł - nie znamy pływów, mogliśmy się skoncentrować na własnych nurkach i nie musieliśmy się zbyt przejmować drugą osobą (a przynajmniej tak się wydawało)...

Zatem ja nurkowałem z Gordonem, a Marcia z Philem. Na naszej łódce były jeszcze dwie pary; no i była jeszcze druga łódka, także z czterema parami (obie łódki - RIBy - należą do NSAC, co znakomicie ułatwia organizowanie wyjazdów). Najpierw nurkowały dwie pary, trzecia nieco później; po wyjściu pierwszej pary z wody, nurkowała ostatnia para. Zatem, w każdej chwili, na powierzchni były co najmniej 4 osoby i dwie łódki (jakby co).

Morze było bardzo spokojne, pogoda bezwietrzna i słoneczna. Mimo to, i mimo pianki 2x7 mm (z docieplaczem), nie było znów tak super ciepło...

Na miejsce dopłynęliśmy w miarę szybko i bez problemów. Z nurkami musieliśmy jednak chwilę zaczekać, aż wcześniejsza łódka (z innego klubu) zrzuci swoich ludzi; pod wodę zeszliśmy na ich bojce.

Woda miała jakieś 12,5 stopnia - więc tropiki to to nie były; w piankach jednak bez problemów można było wytrzymać 3 kwadranse (woda miała podobną temperaturę na całej głębokości). Inna rzecz, że przerwa powierzchniowa już była nieco mniej przyjemna - na szczęście było i słońce, i w miarę ciepło.

Widoczność pod wodą też była niezła: do 6-8 m; choć pełno planktonu (takie fajne przecinki) na pierwszych kilku metrach. Wszystkie zdjęcia pochodzą z pierwszego nurka; ze zdjęć z drugiego wyszła wielka kupa. Obudowa z aparatem leżały na słońcu (mea culpa), więc pod wodą wszystko dokładnie zaparowało (a było tam całkiem ciekawie - ukwiały, korale, kraby, ryby...). Ech...

Pierwszy nurek był na "wraku" - tzn. leżały tam różne metalowe sprzęty, ale żeby od razu wciskać kit, że to jakiś statek... :-) Anyway, było kilka ławic dorszy, trochę rybek blenny, ukwiały, rozgwiazdy, robaki, kraby; najfajniejszą rybą był conger eel (taki niebiesko-fioletowy węgorz słusznych rozmiarów), lecz niestety chował się w rurach i zdjęcia nie dało się zrobić.

W każdym razie nurek bardzo przyjemny, relaksacyjny, ciekawy... no po prostu fajny.

Drugi dive site był raptem 2 mile od portu (pierwszy nieco dalej). W miarę szybko się zebraliśmy i byliśmy już pod wodą (było nawet cieplej niż za pierwszym razem - było już po południu).

Ponieważ był to nurek w prądzie, w UK pływa się w takich sytuacjach z bojką puszczaną na samym początku, zaraz po osiągnięciu dna (co by łódka, i inne łódki, wiedziała, gdzie dokładnie są ludzie). Jednak skoro miałem robić zdjęcia, Gordon zdecydował, że wystrzelimy bojkę po ok. 15 minutach. Chodziło o to, że bojka niosłaby nas zbyt szybko i nie mógłbym porobić zdjęć.

A rafa (może raczej ściana) zaczynała się całkiem ciekawie - znowu kraby, jednak znacznie więcej białych i żółtych ukwiałów (całe ściany były nimi pokryte)...

No cóż, jak już pisałem, obudowa aparatu zaparowała, więc zdecydowaliśmy strzelić bojkę i na luzie pooglądać rafę (w dryfcie przy ściance). No i... Gordon najpierw napełnił rękaw, ale wtedy to to się zaplątało. I zamiast odciąć bojkę, próbował szpulkę rozsupłać, a wtedy zaplątał się sam (kawałkiem skrzydła). I wystrzelił w górę (z ok. 20 metrów, po ok. 13 minutach nurka).

Muszę powiedzieć, że znikający w zielonej poświacie instruktor nie należał do najzabawniejszych widoków... W pierwszej chwili starałem się uspokoić i wymyślić, co robić. Zdecydowałem, że skoro na górze są dwie łódki, to Gordonem się zaopiekują, a ja muszę się wynurzyć normalnie, zachowując spokojną prędkość wynurzenia i wykonując normalny safety stop. Ale z tym spokojem to nie było tak prosto... Starczy powiedzieć, że w ciągu 10 minut wynurzania zużyłem ponad 100 atmosfer! Nie mogłem jakoś opanować oddechu - dobrze, że nie było problemów z automatem.

Jeszcze na początku zobaczyłem Marcię z Philem, ze trzy metry pod sobą. W pierwszym odruchu chciałem do nich podpłynąć i spróbować wyjaśnić sytuację. Jednak doszedłem do wniosku że, po pierwsze primo: nie będę im w stanie wytłumaczyć, co się stało. A po drugie primo: przerwę im nurka, w sumie bezpotrzebnie.

No dobra, to do góry; wyszedłem na ok. 10 metrów. Tam chciałem wypuścić bojkę, ale miałem trochę pietra (jeszcze sam bym się zaplątał) i trzęsące się mocno ręce. Głupie, ale tak było... Na szczęście udało się wypuścić bojkę bez problemów.

Następnie stop na 5 metrach, niby 3 minuty... Ze zdenerwowania wytrzymałem 2 i pół. Musiałem wyjść i zobaczyć, czy moje myślenie o całej sprawie było ok (nie wiem, co bym zrobił, gdybym wątpił w to, że któraś z łódek sprawnie zajmie się Gordonem).

W końcu się wynurzyłem; byłem przy bojce, ale nasze łódki mnie nie widzą (były dosyć daleko). Nie chciałem machać, co by nie myśleli, że jakiś wielki problem jest. No, ale w końcu mnie zauważyli i już po kilku minutach byłem na pokładzie. Ale się trząsłem!

Rzecz jasna, pierwsze pytanie było o samopoczucie Gordona - czuł się dobrze, właśnie zażywał tlenu. Ale ponoć, gdy wyszedł, klął tak, że dziewczynom uszy więdły; i to w dwóch językach (angielskim i walijskim)! Trochę żałuję, że tego nie słyszałem! :-)

W każdym razie ja tego nurka skończyłem po dwudziestu trzech minutach; Gordon po trzynastu. Marcia była pod wodą prawie 40 i bardzo jej się podobało...

Najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło. No i niezła lekcja na przyszłe nurki!

Nasze pierwsze nurki w UK, z klubem z Newbury (Newbury Sub-Aqua Club).

Pojechaliśmy na jeden dzień do West Bay (Dorset), nieco ponad 2 godziny z Newbury. Nurki, niestety, muszą być dopasowane do pływów (które w Anglii potrafią być niemałe), więc musieliśmy być na miejscu o 8:30 rano...

Wykonaliśmy dwa nurki:
  • Wrak Baygitano - na ok. 20 metrów
  • Rafa East Tenants - na ok. 24 metry
Jako że był to nasz pierwszy wyjazd na wody UK, ludzie z NSAC zaproponowali, abyśmy nurkowali z ich instruktorami. W sumie niezły pomysł - nie znamy pływów, mogliśmy się skoncentrować na własnych nurkach i nie musieliśmy się zbyt przejmować drugą osobą (a przynajmniej tak się wydawało)...

Zatem ja nurkowałem z Gordonem, a Marcia z Philem. Na naszej łódce były jeszcze dwie pary; no i była jeszcze druga łódka, także z czterema parami (obie łódki - RIBy - należą do NSAC, co znakomicie ułatwia organizowanie wyjazdów). Najpierw nurkowały dwie pary, trzecia nieco później; po wyjściu pierwszej pary z wody, nurkowała ostatnia para. Zatem, w każdej chwili, na powierzchni były co najmniej 4 osoby i dwie łódki (jakby co).

Morze było bardzo spokojne, pogoda bezwietrzna i słoneczna. Mimo to, i mimo pianki 2x7 mm (z docieplaczem), nie było znów tak super ciepło...

Na miejsce dopłynęliśmy w miarę szybko i bez problemów. Z nurkami musieliśmy jednak chwilę zaczekać, aż wcześniejsza łódka (z innego klubu) zrzuci swoich ludzi; pod wodę zeszliśmy na ich bojce.

Woda miała jakieś 12,5 stopnia - więc tropiki to to nie były; w piankach jednak bez problemów można było wytrzymać 3 kwadranse (woda miała podobną temperaturę na całej głębokości). Inna rzecz, że przerwa powierzchniowa już była nieco mniej przyjemna - na szczęście było i słońce, i w miarę ciepło.

Widoczność pod wodą też była niezła: do 6-8 m; choć pełno planktonu (takie fajne przecinki) na pierwszych kilku metrach. Wszystkie zdjęcia pochodzą z pierwszego nurka; ze zdjęć z drugiego wyszła wielka kupa. Obudowa z aparatem leżały na słońcu (mea culpa), więc pod wodą wszystko dokładnie zaparowało (a było tam całkiem ciekawie - ukwiały, korale, kraby, ryby...). Ech...

Pierwszy nurek był na "wraku" - tzn. leżały tam różne metalowe sprzęty, ale żeby od razu wciskać kit, że to jakiś statek... :-) Anyway, było kilka ławic dorszy, trochę rybek blenny, ukwiały, rozgwiazdy, robaki, kraby; najfajniejszą rybą był conger eel (taki niebiesko-fioletowy węgorz słusznych rozmiarów), lecz niestety chował się w rurach i zdjęcia nie dało się zrobić.

W każdym razie nurek bardzo przyjemny, relaksacyjny, ciekawy... no po prostu fajny.

Drugi dive site był raptem 2 mile od portu (pierwszy nieco dalej). W miarę szybko się zebraliśmy i byliśmy już pod wodą (było nawet cieplej niż za pierwszym razem - było już po południu).

Ponieważ był to nurek w prądzie, w UK pływa się w takich sytuacjach z bojką puszczaną na samym początku, zaraz po osiągnięciu dna (co by łódka, i inne łódki, wiedziała, gdzie dokładnie są ludzie). Jednak skoro miałem robić zdjęcia, Gordon zdecydował, że wystrzelimy bojkę po ok. 15 minutach. Chodziło o to, że bojka niosłaby nas zbyt szybko i nie mógłbym porobić zdjęć.

A rafa (może raczej ściana) zaczynała się całkiem ciekawie - znowu kraby, jednak znacznie więcej białych i żółtych ukwiałów (całe ściany były nimi pokryte)...

No cóż, jak już pisałem, obudowa aparatu zaparowała, więc zdecydowaliśmy strzelić bojkę i na luzie pooglądać rafę (w dryfcie przy ściance). No i... Gordon najpierw napełnił rękaw, ale wtedy to to się zaplątało. I zamiast odciąć bojkę, próbował szpulkę rozsupłać, a wtedy zaplątał się sam (kawałkiem skrzydła). I wystrzelił w górę (z ok. 20 metrów, po ok. 13 minutach nurka).

Muszę powiedzieć, że znikający w zielonej poświacie instruktor nie należał do najzabawniejszych widoków... W pierwszej chwili starałem się uspokoić i wymyślić, co robić. Zdecydowałem, że skoro na górze są dwie łódki, to Gordonem się zaopiekują, a ja muszę się wynurzyć normalnie, zachowując spokojną prędkość wynurzenia i wykonując normalny safety stop. Ale z tym spokojem to nie było tak prosto... Starczy powiedzieć, że w ciągu 10 minut wynurzania zużyłem ponad 100 atmosfer! Nie mogłem jakoś opanować oddechu - dobrze, że nie było problemów z automatem.

Jeszcze na początku zobaczyłem Marcię z Philem, ze trzy metry pod sobą. W pierwszym odruchu chciałem do nich podpłynąć i spróbować wyjaśnić sytuację. Jednak doszedłem do wniosku że, po pierwsze primo: nie będę im w stanie wytłumaczyć, co się stało. A po drugie primo: przerwę im nurka, w sumie bezpotrzebnie.

No dobra, to do góry; wyszedłem na ok. 10 metrów. Tam chciałem wypuścić bojkę, ale miałem trochę pietra (jeszcze sam bym się zaplątał) i trzęsące się mocno ręce. Głupie, ale tak było... Na szczęście udało się wypuścić bojkę bez problemów.

Następnie stop na 5 metrach, niby 3 minuty... Ze zdenerwowania wytrzymałem 2 i pół. Musiałem wyjść i zobaczyć, czy moje myślenie o całej sprawie było ok (nie wiem, co bym zrobił, gdybym wątpił w to, że któraś z łódek sprawnie zajmie się Gordonem).

W końcu się wynurzyłem; byłem przy bojce, ale nasze łódki mnie nie widzą (były dosyć daleko). Nie chciałem machać, co by nie myśleli, że jakiś wielki problem jest. No, ale w końcu mnie zauważyli i już po kilku minutach byłem na pokładzie. Ale się trząsłem!

Rzecz jasna, pierwsze pytanie było o samopoczucie Gordona - czuł się dobrze, właśnie zażywał tlenu. Ale ponoć, gdy wyszedł, klął tak, że dziewczynom uszy więdły; i to w dwóch językach (angielskim i walijskim)! Trochę żałuję, że tego nie słyszałem! :-)

W każdym razie ja tego nurka skończyłem po dwudziestu trzech minutach; Gordon po trzynastu. Marcia była pod wodą prawie 40 i bardzo jej się podobało...

Najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło. No i niezła lekcja na przyszłe nurki!
West Bay 2010
Poprzednie Następne Zamknij
[MJT] Przed wyjazdem na morze; obie łódki należą do NSAC
[MJT] Przed wyjazdem na morze; obie łódki należą do NSAC
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Tompot blenny w rurze
[MJT] Tompot blenny w rurze
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Wargacz (Cuckoo wrasse)
[MJT] Wargacz (Cuckoo wrasse)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Krab (Velvet swimming crab)
[MJT] Krab (Velvet swimming crab)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Robaki wachlarzowe (fan worms)
[MJT] Robaki wachlarzowe (fan worms)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Parka blenny'ów
[MJT] Parka blenny'ów
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Mały ukwiał (Actinothoe sphyrodeta?)
[MJT] Mały ukwiał (Actinothoe sphyrodeta?)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Aż ślinka pociekła - taki dorszyk z chipsami... hmm!
[MJT] Aż ślinka pociekła - taki dorszyk z chipsami... hmm!
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Rozgwiazda zwykła :-)
[MJT] Rozgwiazda zwykła :-)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Krab pająk (Leach's spider crab)
[MJT] Krab pająk (Leach's spider crab)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Kolejny wargacz - Ballan wrasse
[MJT] Kolejny wargacz - Ballan wrasse
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Kolejny wargacz kukułczy :-)
[MJT] Kolejny wargacz kukułczy :-)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Droga powrotna z pierwszego nurka
[MJT] Droga powrotna z pierwszego nurka
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Piaskowe klify Dorset
[MJT] Piaskowe klify Dorset
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Wpływamy do portu w West Bay
[MJT] Wpływamy do portu w West Bay
Poprzednie Następne Zamknij


[MUT]
[MUT]
Poprzednie Następne Zamknij


Góra

Komentarze
Kurczę!
Na razie brak komentarzy...

Góra

Dodaj komentarz (pola z gwiazdką są obowiązkowe)
Imię / ksywa *
Mail (pozostanie ukryty) *
Twoja strona
Komentarz (bez tagów) *
Wpisz tekst wyświetlony poniżej *
 

Góra