Jaskinie Podróże Nurki Grafika Mizar Teksty Kulinaria Lemkov Namiary Mapa RSS English
Spelunka Trybików Nurki 2011 Lofoty 2011 YAC Software
  Wróć

Wprowadzenie

Życie morskie

2011

Wyspy Farne 2011

Lofoty 2011

Portland 2011

West Bay 2011

2010

2009

2008

Lofoty 2011
Już w zeszłym roku chcieliśmy jechać do Norwegii na nurki, ale jakoś się nie złożyło. Tą razą się jednak uparliśmy i się udało. A mając auto palące mniej niż 4l ropy na setkę(!), zdecydowaliśmy się na podróż samochodem (z Anglii).

Dwa tygodnie nurków, piękne okoliczności przyrody, imprezy przez białą noc do białego rana, wędkowanie na morzu, wielkie dorsze same wpadające na haki, odnaleziony wrak... Rewelacja!

Miejsca:
  • Tam
  • Dzień 1 - check dive i Kanion
  • Dzień 2 - Svolvaer i wysepki niedaleko Kalle
  • Dzień 3 - do Kanionu, Lotnisko
  • Dzień 4 - Baniaki i L. Folfoten
  • Dzień 5 - L. Brehml
  • Dzień 6 - Latarnia Moholmerne i Henningsvaer
  • Dzień 7 - Lotnisko i Kalle od spodu
  • Dzień 8 - Baniaki raz jeszcze
  • Dzień 9 - St. Folfoten i Boisko
  • Dzień 10 - Henningsvaer raz jeszcze
  • Dzień 11 - Henningsvaer ostatni raz
  • I z powrotem
Szczegóły:

Tam

Pierwszego dnia przejechaliśmy przez 8 krajów: Anglię, Francję, Belgię, Holandię, Niemcy, Danię, Szwecję i Norwegię. Nie pamiętam już, ile czasu to nam zajęło, pewnie coś koło doby, ale dojechaliśmy w miarę przytomni do Oslo - tu przystanek w hotelu (Quality Hotel 33).

Przez cieśniny duńskie jechaliśmy dwoma wielkimi mostami - w Nyborg i między Kopenhagą a Malmo. Bardzo szybko i wygodnie, tylko że drogawo - po 220 i 295 koron (w sumie ok. 300 PLN).

Hotel taki... komunistyczny nieco stylem; Internet w cenie, pokoje w miarę ok. Drogo - prawie 600 PLN; ale dali upust za to, że przyjechaliśmy późno a wyjeżdżaliśmy wcześniej. I warto było się wyspać w prawdziwym łóżku.

Ale restaurację to mają z ambicjami - ąfi dąfi i w ogóle, nie za niskie ceny, trzy mini-dania na krzyż, niby to wszystko japońskie. Niestety jeść tego się raczej nie dało... Nawet na głodnego po 24 godzinach w podróży! (Jak kelner Ci mówi, że steka średnio wypieczonego lepiej nie brać, a trzeba wziąć mocno wypieczony, to olej stek i weź coś innego.)

Rano ruszyliśmy w dalszą drogę - niestety, hotel zaczyna rozdawać śniadania dopiero o 8-mej, więc o ruszeniu np. o 6-tej nie było mowy... Plan był aby dojechać do Bognes na ok. piątą rano. (Następnie wziąć prom do Lodingen, a potem na zachód, wzdłuż Lofotów, do Kalle, niedaleko Svolvaer.) Drobnostka - trzeba tylko całą Norwegię przejechać... jadąc 70km/h (maksymalna prędkość poza autostradami; na nielicznych autostradach - szalone 100km/h)...

Szło nawet sprawnie, było co pooglądać po drodze, tyle że w którymś momencie zauważyliśmy, że dotychczas czyste wody rzek zrobiły się jakby brunatne. Potem gałęzie, następnie całe drzewa zaczęły nimi spływać... I gdzieś w środku południowej Norwegii, w okolicach Lillehammer, okazało się, że ogólnie to są powodzie, dalej jechać nie możemy, i policja każe zawracać. Straciliśmy chyba ze 3 godziny na objazdy (ale zjechaliśmy z głównych dróg - więc i okolice stały się ciekawsze).

Potem długa, długa, długa, długa droga na północ. Odliczaliśmy tylko na GPSie kolejne cyferki zmieniającej się szerokości geograficznej. Jeden stopień to 60 mil morskich, jedna dziesiąta stopnia to 6 mil. I tak odliczaliśmy. I już nawet te piękne krajobrazy zaczęły trochę nużyć. No, może nie tyle co nużyć, co już woleliśmy być na miejscu. ;-) O 3-ciej nad ranem przekroczyliśmy krąg polarny - w sumie okazuje się, że Lofoty są mniej więcej na wysokości Islandii i na północ od większości Kanady czy Alaski!

Trochę nas straszyli, że paliwa nie będzie gdzie brać. Więc w lekkiej paranoi braliśmy ropę jak tylko wskazówka spadała poniżej połowy baku. Ale to wszystko bzdura - stacje są w regularnych odstępach, nie trzeba się tym aż tak przejmować.

A, i jeszcze jedna sprawa - niektóre odcinki dróg w Norwegii są płatne - wygodnie wcześniej wykupić abonament AutoPASS. Sami odliczą ile trzeba (do Oslo np. jest chyba z 5 odcinków, po 5 do 20 koron), potem po jakimś czasie po powrocie resztę zwrócą na konto. Żadnych żałosnych XX-wiecznych bramek czy winiet.

Po drodze zaliczyliśmy jeszcze jeden objazd, ale w miarę krótki i znowu przez ciekawsze okolice (brzegami jezior, gdzieś między Trondheim a Moirana). Ale na nasz prom w Bognes się spóźniliśmy - jakieś 15 minut! Trzeba było czekać kolejne 2 godziny na następny. Krótki rejs po Vestfjorden i już byliśmy na przepięknych Lofotach. Jeszcze kilka godzin do Kalle (po drodze zdjęcia) i już imprezowaliśmy z ekipą (jakoś na nurki nie było chęci, a na spanie trochę za wcześnie).

Podróż super długa, ponad 2 doby ciągłego prawie jechania, 2 promy, prawie 2500 przejechanych mil... Ale warto było.

Pierwszego dnia przejechaliśmy przez 8 krajów: Anglię, Francję, Belgię, Holandię, Niemcy, Danię, Szwecję i Norwegię. Nie pamiętam już, ile czasu to nam zajęło, pewnie coś koło doby, ale dojechaliśmy w miarę przytomni do Oslo - tu przystanek w hotelu (Quality Hotel 33).

Przez cieśniny duńskie jechaliśmy dwoma wielkimi mostami - w Nyborg i między Kopenhagą a Malmo. Bardzo szybko i wygodnie, tylko że drogawo - po 220 i 295 koron (w sumie ok. 300 PLN).

Hotel taki... komunistyczny nieco stylem; Internet w cenie, pokoje w miarę ok. Drogo - prawie 600 PLN; ale dali upust za to, że przyjechaliśmy późno a wyjeżdżaliśmy wcześniej. I warto było się wyspać w prawdziwym łóżku.

Ale restaurację to mają z ambicjami - ąfi dąfi i w ogóle, nie za niskie ceny, trzy mini-dania na krzyż, niby to wszystko japońskie. Niestety jeść tego się raczej nie dało... Nawet na głodnego po 24 godzinach w podróży! (Jak kelner Ci mówi, że steka średnio wypieczonego lepiej nie brać, a trzeba wziąć mocno wypieczony, to olej stek i weź coś innego.)

Rano ruszyliśmy w dalszą drogę - niestety, hotel zaczyna rozdawać śniadania dopiero o 8-mej, więc o ruszeniu np. o 6-tej nie było mowy... Plan był aby dojechać do Bognes na ok. piątą rano. (Następnie wziąć prom do Lodingen, a potem na zachód, wzdłuż Lofotów, do Kalle, niedaleko Svolvaer.) Drobnostka - trzeba tylko całą Norwegię przejechać... jadąc 70km/h (maksymalna prędkość poza autostradami; na nielicznych autostradach - szalone 100km/h)...

Szło nawet sprawnie, było co pooglądać po drodze, tyle że w którymś momencie zauważyliśmy, że dotychczas czyste wody rzek zrobiły się jakby brunatne. Potem gałęzie, następnie całe drzewa zaczęły nimi spływać... I gdzieś w środku południowej Norwegii, w okolicach Lillehammer, okazało się, że ogólnie to są powodzie, dalej jechać nie możemy, i policja każe zawracać. Straciliśmy chyba ze 3 godziny na objazdy (ale zjechaliśmy z głównych dróg - więc i okolice stały się ciekawsze).

Potem długa, długa, długa, długa droga na północ. Odliczaliśmy tylko na GPSie kolejne cyferki zmieniającej się szerokości geograficznej. Jeden stopień to 60 mil morskich, jedna dziesiąta stopnia to 6 mil. I tak odliczaliśmy. I już nawet te piękne krajobrazy zaczęły trochę nużyć. No, może nie tyle co nużyć, co już woleliśmy być na miejscu. ;-) O 3-ciej nad ranem przekroczyliśmy krąg polarny - w sumie okazuje się, że Lofoty są mniej więcej na wysokości Islandii i na północ od większości Kanady czy Alaski!

Trochę nas straszyli, że paliwa nie będzie gdzie brać. Więc w lekkiej paranoi braliśmy ropę jak tylko wskazówka spadała poniżej połowy baku. Ale to wszystko bzdura - stacje są w regularnych odstępach, nie trzeba się tym aż tak przejmować.

A, i jeszcze jedna sprawa - niektóre odcinki dróg w Norwegii są płatne - wygodnie wcześniej wykupić abonament AutoPASS. Sami odliczą ile trzeba (do Oslo np. jest chyba z 5 odcinków, po 5 do 20 koron), potem po jakimś czasie po powrocie resztę zwrócą na konto. Żadnych żałosnych XX-wiecznych bramek czy winiet.

Po drodze zaliczyliśmy jeszcze jeden objazd, ale w miarę krótki i znowu przez ciekawsze okolice (brzegami jezior, gdzieś między Trondheim a Moirana). Ale na nasz prom w Bognes się spóźniliśmy - jakieś 15 minut! Trzeba było czekać kolejne 2 godziny na następny. Krótki rejs po Vestfjorden i już byliśmy na przepięknych Lofotach. Jeszcze kilka godzin do Kalle (po drodze zdjęcia) i już imprezowaliśmy z ekipą (jakoś na nurki nie było chęci, a na spanie trochę za wcześnie).

Podróż super długa, ponad 2 doby ciągłego prawie jechania, 2 promy, prawie 2500 przejechanych mil... Ale warto było.
Tam
Poprzednie Następne Zamknij
[MJT] Jeden z mostów między Danią a Szwecją (lub między Danią a Danią)
[MJT] Jeden z mostów między Danią a Szwecją (lub między Danią a Danią)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Charakterystyczne norweskie domy z darnią na dachu
[MJT] Charakterystyczne norweskie domy z darnią na dachu
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Zachód słońca na północy - ki czort?!?
[MJT] Zachód słońca na północy - ki czort?!?
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] E... był zachód, ale jakby go nie było; czy może to już wschód (też na północy)...
[MJT] E... był zachód, ale jakby go nie było; czy może to już wschód (też na północy)...
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Sklep na kole podbiegunowym; była jednak chyba 3-cia rano - zamknięty
[MJT] Sklep na kole podbiegunowym; była jednak chyba 3-cia rano - zamknięty
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Przed i za kołem - zielono; na samym kole - prawdziwa zima... i pustka
[MJT] Przed i za kołem - zielono; na samym kole - prawdziwa zima... i pustka
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Czekamy na prom na Lofoty - w dali
[MJT] Czekamy na prom na Lofoty - w dali
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Spojrzenie wstecz - na Norwegię
[MJT] Spojrzenie wstecz - na Norwegię
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] I już na Lofotach - całkiem ciepło, zielono i bardzo przyjemnie
[MJT] I już na Lofotach - całkiem ciepło, zielono i bardzo przyjemnie
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Zatoka przy naszej bazie w Kalle
[MJT] Zatoka przy naszej bazie w Kalle
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Pomost zaatakował Gawrona (wredny pomost)
[MJT] Pomost zaatakował Gawrona (wredny pomost)
Poprzednie Następne Zamknij


Góra

Dzień 1 - check dive i Kanion

Pierwszy nurek sprawdzający - w porcie przy bazie (Kalle).

Nawet trochę więcej niż tylko sprawdzający - nasze pierwsze nurki na wodach otwartych w suchych skafandrach (wcześniej mieliśmy sesje treningowe na basenie w Newbury, ale to tylko przez kilkanaście minut...). Nie było nawet tak źle, trochę cieplej niż w piance. Woda w końcu to tylko jakieś 14 stopni (tylko? - w końcu to daleka północ; 14 stopni to i w okolicach Anglii bywa; nie mówiąc już o jeziorach w Polsce!).

Drugi nurek - z pontonu, przy jednej z wysepek u ujścia zatoki Kalle.

Tutaj okazało się, że z tym suchym to nie tak wcale różowo jest. W dół ok, w górę w miarę ok. Ale zatrzymać się na tych 5-ciu metrach to już wcale nietrywialnie jest. ;-) Tego nie przetrenowaliśmy i musieliśmy ratować się przytrzymując się brunatnic.

I podobne problemy mieliśmy na kilku kolejnych nurkach. Pierwsza rada, aby się dociążyć (co by pozostające powietrze w skafandrze nie wywalało na górę) jakoś nieszczególnie przypadła nam do gustu. Potem Jezus zasugerował, aby przed wynurzeniem mocno się skulić - co by wyszło wszystkie powietrze ze skafandra. No, to w końcu pomogło i męczarnie na końcu nurków całkowicie zniknęły.

W sumie dotychczas byłem fanem pianek - jakoś mniej z nimi problemów; a z suchaczami ktoś zawsze coś miał - a to kryza przepuszcza, a to zawór; u innego rękawiczki zamokły, itp. itd. No i w suchym nie jest znowu aż tak bardzo cieplej. A jednak, po wyjściu z wody, człowiek już nie marznie (nawet przy niskich temperaturach i mocnym wietrze). Wtedy zacząłem naprawdę współczuć "piankowcom" (a było dwóch odważnych na wycieczce!) - biedacy kulili się z zimna na dnie łodzi...

Na koniec dnia poszliśmy jeszcze na spacer pozwiedzać okolice - prześliczne pagórki, skały i zatoczki u ujścia mini-fjordu Kalle.

Potem oczywiście impreza; ta się przeciągnęła do następnego dnia... I od tego czasu dostaliśmy zakaz robienia imprez w głównym budynku bazy.

Pierwszy nurek sprawdzający - w porcie przy bazie (Kalle).

Nawet trochę więcej niż tylko sprawdzający - nasze pierwsze nurki na wodach otwartych w suchych skafandrach (wcześniej mieliśmy sesje treningowe na basenie w Newbury, ale to tylko przez kilkanaście minut...). Nie było nawet tak źle, trochę cieplej niż w piance. Woda w końcu to tylko jakieś 14 stopni (tylko? - w końcu to daleka północ; 14 stopni to i w okolicach Anglii bywa; nie mówiąc już o jeziorach w Polsce!).

Drugi nurek - z pontonu, przy jednej z wysepek u ujścia zatoki Kalle.

Tutaj okazało się, że z tym suchym to nie tak wcale różowo jest. W dół ok, w górę w miarę ok. Ale zatrzymać się na tych 5-ciu metrach to już wcale nietrywialnie jest. ;-) Tego nie przetrenowaliśmy i musieliśmy ratować się przytrzymując się brunatnic.

I podobne problemy mieliśmy na kilku kolejnych nurkach. Pierwsza rada, aby się dociążyć (co by pozostające powietrze w skafandrze nie wywalało na górę) jakoś nieszczególnie przypadła nam do gustu. Potem Jezus zasugerował, aby przed wynurzeniem mocno się skulić - co by wyszło wszystkie powietrze ze skafandra. No, to w końcu pomogło i męczarnie na końcu nurków całkowicie zniknęły.

W sumie dotychczas byłem fanem pianek - jakoś mniej z nimi problemów; a z suchaczami ktoś zawsze coś miał - a to kryza przepuszcza, a to zawór; u innego rękawiczki zamokły, itp. itd. No i w suchym nie jest znowu aż tak bardzo cieplej. A jednak, po wyjściu z wody, człowiek już nie marznie (nawet przy niskich temperaturach i mocnym wietrze). Wtedy zacząłem naprawdę współczuć "piankowcom" (a było dwóch odważnych na wycieczce!) - biedacy kulili się z zimna na dnie łodzi...

Na koniec dnia poszliśmy jeszcze na spacer pozwiedzać okolice - prześliczne pagórki, skały i zatoczki u ujścia mini-fjordu Kalle.

Potem oczywiście impreza; ta się przeciągnęła do następnego dnia... I od tego czasu dostaliśmy zakaz robienia imprez w głównym budynku bazy.
Dzień 1 - check dive i Kanion
Poprzednie Następne Zamknij
[MJT] Pierwsze życie pod wodą
[MJT] Pierwsze życie pod wodą
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Opasła rozgwiazda
[MJT] Opasła rozgwiazda
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] I pola brunatnic... (do tak 20 metrów; niżej robiło się ciekawiej, ale na 30+ metrach pojawiał się piach; i tylko piach)
[MJT] I pola brunatnic... (do tak 20 metrów; niżej robiło się ciekawiej, ale na 30+ metrach pojawiał się piach; i tylko piach)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Kanion
[MJT] Kanion
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Żerdzie do suszenia ryb
[MJT] Żerdzie do suszenia ryb
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Zatoczki wokół Kalle
[MJT] Zatoczki wokół Kalle
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Fiord Kalle
[MJT] Fiord Kalle
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Widok na Norwegię ze skał nad fiordem
[MJT] Widok na Norwegię ze skał nad fiordem
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Widok w drugą stronę - Lofoty
[MJT] Widok w drugą stronę - Lofoty
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] I widok mniej więcej na południowy-zachód - Ocean Atlantycki
[MJT] I widok mniej więcej na południowy-zachód - Ocean Atlantycki
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Ujście fiordu Kalle
[MJT] Ujście fiordu Kalle
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Latarnia Moholmerne między Kalle a kontynentem
[MJT] Latarnia Moholmerne między Kalle a kontynentem
Poprzednie Następne Zamknij


Góra

Dzień 2 - Svolvaer i wysepki niedaleko Kalle

Na pierwszego nurka tego dnia pojechaliśmy do portu w Svolvaer - na dwa wraki. Niestety, wraki są dosyć głęboko i nie znaleźliśmy pierwszego z nich. Z drugim też mieliśmy problemy i w końcu gdy do niego dopłynęliśmy, już się kończył czas... Więc jakiś wielkich zdjęć i przygód tutaj nie było...

Drugi nurek był przy tej samej wysepce co wczoraj; a że był to nurek płytki, skończyło się na brodzeniu w brunatnicach; ogólnie średnio udane nurki...

Przepiękna pogoda - niby tylko czerwiec i za kołem podbiegunowym, ale słoneczko cały dzień, temperatury dobrze powyżej 20 stopnie. Uwaga: konieczne środki na komary, muchy i meszkę; inaczej zjedzą żywcem!

Na pierwszego nurka tego dnia pojechaliśmy do portu w Svolvaer - na dwa wraki. Niestety, wraki są dosyć głęboko i nie znaleźliśmy pierwszego z nich. Z drugim też mieliśmy problemy i w końcu gdy do niego dopłynęliśmy, już się kończył czas... Więc jakiś wielkich zdjęć i przygód tutaj nie było...

Drugi nurek był przy tej samej wysepce co wczoraj; a że był to nurek płytki, skończyło się na brodzeniu w brunatnicach; ogólnie średnio udane nurki...

Przepiękna pogoda - niby tylko czerwiec i za kołem podbiegunowym, ale słoneczko cały dzień, temperatury dobrze powyżej 20 stopnie. Uwaga: konieczne środki na komary, muchy i meszkę; inaczej zjedzą żywcem!
Dzień 2 - Svolvaer i wysepki niedaleko Kalle
Poprzednie Następne Zamknij
[MJT] W Svolvaer; nurkujemy po lewo
[MJT] W Svolvaer; nurkujemy po lewo
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] I było jakoś nietypowo gorąco!
[MJT] I było jakoś nietypowo gorąco!
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Ach... już w wodzie!
[MJT] Ach... już w wodzie!
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] I tu się napatoczyła mała meduza lwia(?)
[MJT] I tu się napatoczyła mała meduza lwia(?)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Jedyny obrazek wraku jaki udało mi się strzelić
[MJT] Jedyny obrazek wraku jaki udało mi się strzelić
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Suszone ryby
[MJT] Suszone ryby
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Półtusze
[MJT] Półtusze
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] I głowy
[MJT] I głowy
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Okolice Kalle (niedaleko naszej bazy)
[MJT] Okolice Kalle (niedaleko naszej bazy)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Przygotowujemy się do drugiego nurka
[MJT] Przygotowujemy się do drugiego nurka
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] I w drogę - prawie cała ekipa
[MJT] I w drogę - prawie cała ekipa
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Brunatnice...
[MJT] Brunatnice...
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] I brunatnice...
[MJT] I brunatnice...
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Tutaj mieszkała część ekipy - całkiem sympatyczne segmenty (dwie sypialnie, łazienka, duża kuchnia z miejscem do życia towarzyskiego)
[MJT] Tutaj mieszkała część ekipy - całkiem sympatyczne segmenty (dwie sypialnie, łazienka, duża kuchnia z miejscem do życia towarzyskiego)
Poprzednie Następne Zamknij


Góra

Dzień 3 - do Kanionu, Lotnisko

Pierwszy nurek był o tyle ciekawy, że pierwszy raz namierzyłem ślimaczka wielkości paznokcia małego palca. I też ciekawy nawigacyjnie - trzeba było pod wodą przepłynąć między skałami; i najpierw odnaleźć to przejście. Ale się udało!

Natomiast drugi nurek - przy lotnisku - był totalnym zaskoczeniem. Jest to zatoka, do której, dwa razy dziennie wlewa się świeża woda (wraz z przypływem). Musi być jakoś szczególnie bogata w odżywkę ukwiałową - całe ściany porośnięte wspaniałymi ukwiałami (ściany od strony zatoki, nie od strony oceanu).

Jako że był dzień już trzeci, zaczęło co poniektórym brakować paliwa na imprezy. Dupa! W tym dziwnym kraju nie da się niczego kupić po 15-tej (supermarket otwarty do 20-tej, ale lodówki z piwem zamknięte/zasłonięte). A nawet jak już się da kupić, to ceny są absurdalne (ponad stówę za normalną flaszkę; kilka stów za co lepsze trunki). Następną razą trzeba brać znacznie większe zapasy...

Pierwszy nurek był o tyle ciekawy, że pierwszy raz namierzyłem ślimaczka wielkości paznokcia małego palca. I też ciekawy nawigacyjnie - trzeba było pod wodą przepłynąć między skałami; i najpierw odnaleźć to przejście. Ale się udało!

Natomiast drugi nurek - przy lotnisku - był totalnym zaskoczeniem. Jest to zatoka, do której, dwa razy dziennie wlewa się świeża woda (wraz z przypływem). Musi być jakoś szczególnie bogata w odżywkę ukwiałową - całe ściany porośnięte wspaniałymi ukwiałami (ściany od strony zatoki, nie od strony oceanu).

Jako że był dzień już trzeci, zaczęło co poniektórym brakować paliwa na imprezy. Dupa! W tym dziwnym kraju nie da się niczego kupić po 15-tej (supermarket otwarty do 20-tej, ale lodówki z piwem zamknięte/zasłonięte). A nawet jak już się da kupić, to ceny są absurdalne (ponad stówę za normalną flaszkę; kilka stów za co lepsze trunki). Następną razą trzeba brać znacznie większe zapasy...
Dzień 3 - do Kanionu, Lotnisko
Poprzednie Następne Zamknij
[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Mój pierwszy mini-ślimaczek
[MJT] Mój pierwszy mini-ślimaczek
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Miejsce Lotnisko - widać pas lotniska w niedalekiej dali
[MJT] Miejsce Lotnisko - widać pas lotniska w niedalekiej dali
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] A to widok na ukwiałową zatokę
[MJT] A to widok na ukwiałową zatokę
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Pierwszy egzemplarz
[MJT] Pierwszy egzemplarz
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Potem trochę więcej i w różnych kolorach
[MJT] Potem trochę więcej i w różnych kolorach
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Potem jeszcze więcej...
[MJT] Potem jeszcze więcej...
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Marcia przez dłuższą chwilę w ogóle nie widziała ryby - myślała, że robię zdjęcia ukwiałom!
[MJT] Marcia przez dłuższą chwilę w ogóle nie widziała ryby - myślała, że robię zdjęcia ukwiałom!
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] No cóż, jest ich tam cała masa
[MJT] No cóż, jest ich tam cała masa
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] A to jest krab!
[MJT] A to jest krab!
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Zdobyczne wiosło (spod wody); do i z wody trzeba było przejść przez szosę, może niezbyt ruchliwą, ale jednak
[MJT] Zdobyczne wiosło (spod wody); do i z wody trzeba było przejść przez szosę, może niezbyt ruchliwą, ale jednak
Poprzednie Następne Zamknij


Góra

Dzień 4 - Baniaki i L. Folfoten

Baniaki - miejsce nazwane od baniaków zbudowanych na brzegu, ale teraz do niczego nie wykorzystywanych. Na nurka trzeba płynąć kawałek (spory) po powierzchni, ale w sumie jest tam całkiem sympatycznie - w miarę klarowna woda, sporo różnego życia.

I przepiękna okolica.

Drugi nurek na okolicznych wysepkach - tą razą - L. Folfoten.

Baniaki - miejsce nazwane od baniaków zbudowanych na brzegu, ale teraz do niczego nie wykorzystywanych. Na nurka trzeba płynąć kawałek (spory) po powierzchni, ale w sumie jest tam całkiem sympatycznie - w miarę klarowna woda, sporo różnego życia.

I przepiękna okolica.

Drugi nurek na okolicznych wysepkach - tą razą - L. Folfoten.
Dzień 4 - Baniaki i L. Folfoten
Poprzednie Następne Zamknij
[MJT] Odprawa przed bazą
[MJT] Odprawa przed bazą
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Widok na zatokę przy Kalle
[MJT] Widok na zatokę przy Kalle
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Nasze pontony; i pomost, na którym przygodę nurkową zakończył Gawron
[MJT] Nasze pontony; i pomost, na którym przygodę nurkową zakończył Gawron
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Meduza zaplątana w jedną z portowych cum
[MJT] Meduza zaplątana w jedną z portowych cum
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] To już nurek na Baniakach
[MJT] To już nurek na Baniakach
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Poprzedni ukwiał w przybliżeniu
[MJT] Poprzedni ukwiał w przybliżeniu
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Nasz kucharz nie wygląda na zbyt zadowolonego nurka
[MJT] Nasz kucharz nie wygląda na zbyt zadowolonego nurka
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Baniaki są po lewej; tutaj się wchodzi do wody na nurka
[MJT] Baniaki są po lewej; tutaj się wchodzi do wody na nurka
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Baniaki widoczne po prawo od samochodów
[MJT] Baniaki widoczne po prawo od samochodów
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Po ominięciu cypla, pływa się mniej więcej tutaj
[MJT] Po ominięciu cypla, pływa się mniej więcej tutaj
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] To już wyspy przy Kalle
[MJT] To już wyspy przy Kalle
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Cego się patsy!
[MJT] Cego się patsy!
Poprzednie Następne Zamknij


Góra

Dzień 5 - L. Brehml

Nurek przy okolicznych wysepkach - jedyna atrakcja tego nurka to tasza. Taka beczułkowata ryba z przyssawką na spodzie; jak ją pierwszy raz zobaczyłem, to nie wiedziałem o co chodzi - dopiero jak się ruszyła, okazało się, że wisiała na liściu brunatnicy.

Potem zaraz wszystkich wywiało na ryby; Marcia zdobyła swoje pierwsze (i całkiem zacne) dorsze!

Łowienie ryb okazało się jedną z większych atrakcji wyjazdu; z jednej strony samo łowienie, ale z drugiej - ich jedzenie! Nie jestem fanem dań rybnych (wolę krwistego steka z dobrym czerwonym winkiem; no, śledzik pod dobrze zmrożoną też może być). Jednak był z nami kucharz (też nurek) i każdego dnia przygotowywał całkiem niezłą obiado-kolację. Zupy rybne, choć ostrawe, były totalnie wyśmienite. Potem ryby - robione na różne sposoby (np. w tempurze czy terijaki), świeżutkie, całkiem zacne. Nie znudziły mi się przez 2 tygodnie! No, ale jak policzyliśmy, to się okazało, że spróbowaliśmy jakieś 13 różnych gatunków ryb (pod koniec kucharz już zrobił się wybredny i byle dorsz na talerz już trafić nie mógł).

Część ekipy nałowiła nawet ryb na zapas, wypatroszyła w bazie-przetwórni, mocno zamroziła i zabrała samochodami w styropianowych "lodówkach" wypchanych lodem.

A, i ostatnie info na ten temat - nie tylko łowiliśmy ryby na wędkę, ale też na kuszę (w Norwegii można). Na którymś z nurków przymierzam się do zrobienia zdjęcia jakiejś plaskatej, już naciskam migawkę, a tu bum! i ryba na widłach! Stasiu nas tutaj trochę zdenerwował - mógł poczekać te kilka sekund (potem się tłumaczył, że bał się, że mu wystraszymy lunch; i miał pewnie trochę racji!).

Nurek przy okolicznych wysepkach - jedyna atrakcja tego nurka to tasza. Taka beczułkowata ryba z przyssawką na spodzie; jak ją pierwszy raz zobaczyłem, to nie wiedziałem o co chodzi - dopiero jak się ruszyła, okazało się, że wisiała na liściu brunatnicy.

Potem zaraz wszystkich wywiało na ryby; Marcia zdobyła swoje pierwsze (i całkiem zacne) dorsze!

Łowienie ryb okazało się jedną z większych atrakcji wyjazdu; z jednej strony samo łowienie, ale z drugiej - ich jedzenie! Nie jestem fanem dań rybnych (wolę krwistego steka z dobrym czerwonym winkiem; no, śledzik pod dobrze zmrożoną też może być). Jednak był z nami kucharz (też nurek) i każdego dnia przygotowywał całkiem niezłą obiado-kolację. Zupy rybne, choć ostrawe, były totalnie wyśmienite. Potem ryby - robione na różne sposoby (np. w tempurze czy terijaki), świeżutkie, całkiem zacne. Nie znudziły mi się przez 2 tygodnie! No, ale jak policzyliśmy, to się okazało, że spróbowaliśmy jakieś 13 różnych gatunków ryb (pod koniec kucharz już zrobił się wybredny i byle dorsz na talerz już trafić nie mógł).

Część ekipy nałowiła nawet ryb na zapas, wypatroszyła w bazie-przetwórni, mocno zamroziła i zabrała samochodami w styropianowych "lodówkach" wypchanych lodem.

A, i ostatnie info na ten temat - nie tylko łowiliśmy ryby na wędkę, ale też na kuszę (w Norwegii można). Na którymś z nurków przymierzam się do zrobienia zdjęcia jakiejś plaskatej, już naciskam migawkę, a tu bum! i ryba na widłach! Stasiu nas tutaj trochę zdenerwował - mógł poczekać te kilka sekund (potem się tłumaczył, że bał się, że mu wystraszymy lunch; i miał pewnie trochę racji!).
Dzień 5 - L. Brehml
Poprzednie Następne Zamknij
[MJT] Tasza - ryba z przyssawką
[MJT] Tasza - ryba z przyssawką
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Dorsze złowione przez Marcię i Staszka
[MJT] Dorsze złowione przez Marcię i Staszka
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Ujście fiordu Kalle i prom mijający nas dwa razy na dobę (w sensie jeden w jedną stronę, drugi w drugą); czasami mijały się tuż przy ujściu
[MJT] Ujście fiordu Kalle i prom mijający nas dwa razy na dobę (w sensie jeden w jedną stronę, drugi w drugą); czasami mijały się tuż przy ujściu
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Marcia z Jezusem wypływają na kolejne polowanie
[MJT] Marcia z Jezusem wypływają na kolejne polowanie
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Po drugiej stronie zatoki od Kalle
[MJT] Po drugiej stronie zatoki od Kalle
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Nasza baza (pod tym dużym czerwonym później nurkowaliśmy)
[MJT] Nasza baza (pod tym dużym czerwonym później nurkowaliśmy)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Widok z góry - wybrałem się na spacer w okoliczne góry, ale nalot setek much szybko zapędził mnie z powrotem do bazy
[MJT] Widok z góry - wybrałem się na spacer w okoliczne góry, ale nalot setek much szybko zapędził mnie z powrotem do bazy
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Meduza lwia pływająca w porcie obok bazy
[MJT] Meduza lwia pływająca w porcie obok bazy
Poprzednie Następne Zamknij


Góra

Dzień 6 - Latarnia Moholmerne i Henningsvaer

Pierwszy nurek - przy latarni Moholmerne widocznej z Kalle. Nurek raczej typowy dla okolic - brunatnice, zębacze i inne takie.

Drugi nurek był bardziej ambitny - pojechaliśmy do zatoki pod Henningsvaer w poszukiwaniu zagubionego wraku parowca Ramo. Na wraku była kiedyś bojka, ale ją zwiało. No i pozycje GPS nie były zbyt dokładne. Ekipa już kilka lat szukała wraku, ale bez sukcesu. I my mieliśmy pomóc w poszukiwaniach - popłynęliśmy pontonem na jedno miejsce podane w internecie, i kolejne pary płynęły w różnych kierunkach. Nam się trafił kierunek na południe.

Plan nurka: płyniemy 30 minut, wychodzimy. Na dole - pustynia; nic się nie dzieje - polski film. W 27-mej minucie mniej więcej Marcia pokazuje, że wychodzimy. No to się lekko zdenerwowałem - jak to kończyć nurka niezgodnie z planem?!? Przecież miało być 30 minut! ;-)

No więc płyniemy i nudzimy się dalej. I zobaczyłem jakąś rurkę w piachu. Przyglądam się jej, przyglądam, aż tu Marcia szarpie mnie za ramię. Z mętnej zielonej wody wynurza się wielkie ciemne coś. "Odkryliśmy" zagubiony wrak!

Trochę popływaliśmy wokół wraku, ale że była mętna woda i już koniec nurka, w miarę szybko wyszliśmy na powierzchnię. Tam nie chcieli nam uwierzyć, ale szybko zebrali namiary (GPS i pozycje względem drzew chyba). Potem echosondą namierzyliśmy wrak dokładniej.

Byliśmy z Marcią bohaterami przez cały wieczór! :-)

Pierwszy nurek - przy latarni Moholmerne widocznej z Kalle. Nurek raczej typowy dla okolic - brunatnice, zębacze i inne takie.

Drugi nurek był bardziej ambitny - pojechaliśmy do zatoki pod Henningsvaer w poszukiwaniu zagubionego wraku parowca Ramo. Na wraku była kiedyś bojka, ale ją zwiało. No i pozycje GPS nie były zbyt dokładne. Ekipa już kilka lat szukała wraku, ale bez sukcesu. I my mieliśmy pomóc w poszukiwaniach - popłynęliśmy pontonem na jedno miejsce podane w internecie, i kolejne pary płynęły w różnych kierunkach. Nam się trafił kierunek na południe.

Plan nurka: płyniemy 30 minut, wychodzimy. Na dole - pustynia; nic się nie dzieje - polski film. W 27-mej minucie mniej więcej Marcia pokazuje, że wychodzimy. No to się lekko zdenerwowałem - jak to kończyć nurka niezgodnie z planem?!? Przecież miało być 30 minut! ;-)

No więc płyniemy i nudzimy się dalej. I zobaczyłem jakąś rurkę w piachu. Przyglądam się jej, przyglądam, aż tu Marcia szarpie mnie za ramię. Z mętnej zielonej wody wynurza się wielkie ciemne coś. "Odkryliśmy" zagubiony wrak!

Trochę popływaliśmy wokół wraku, ale że była mętna woda i już koniec nurka, w miarę szybko wyszliśmy na powierzchnię. Tam nie chcieli nam uwierzyć, ale szybko zebrali namiary (GPS i pozycje względem drzew chyba). Potem echosondą namierzyliśmy wrak dokładniej.

Byliśmy z Marcią bohaterami przez cały wieczór! :-)
Dzień 6 - Latarnia Moholmerne i Henningsvaer
Poprzednie Następne Zamknij
[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Zębaczek kryjący się pod skałami
[MJT] Zębaczek kryjący się pod skałami
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Jedyne takie ukwiały jakie widzieliśmy
[MJT] Jedyne takie ukwiały jakie widzieliśmy
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] To już zatoka pod Henningsvaer; tam gdzieś przed nami jest mityczny wrak
[MJT] To już zatoka pod Henningsvaer; tam gdzieś przed nami jest mityczny wrak
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Pustynia - czasami tylko jakaś rozgwiazda
[MJT] Pustynia - czasami tylko jakaś rozgwiazda
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Lub zabłąkana ryba
[MJT] Lub zabłąkana ryba
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Aż tu nagle pojawił się wrak - wspaniała widoczność, nieprawdaż?
[MJT] Aż tu nagle pojawił się wrak - wspaniała widoczność, nieprawdaż?
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Życie na wraku okazało się znacznie bardziej ciekawsze niż w okolicach
[MJT] Życie na wraku okazało się znacznie bardziej ciekawsze niż w okolicach
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Okoliczne fiordy
[MJT] Okoliczne fiordy
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Henningsvaer
[MJT] Henningsvaer
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Było bardzo wietrznie i całkiem zimno... brr...
[MJT] Było bardzo wietrznie i całkiem zimno... brr...
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Przed bazą w Kalle - jeden z nielicznych łosi, którego udało nam się namierzyć (a ponoć jest ich tam całkiem sporo)
[MJT] Przed bazą w Kalle - jeden z nielicznych łosi, którego udało nam się namierzyć (a ponoć jest ich tam całkiem sporo)
Poprzednie Następne Zamknij


Góra

Dzień 7 - Lotnisko i Kalle od spodu

Tym razem pojechaliśmy pod Lotnisko, aby z przypływem, przepłynąć pod mostem. Zdjęć z tego za bardzo nie ma, ale zabawa była przednia. Czekaliśmy przed mostem, już prawie czując prąd (kucharza porwało!). Potem, co kilkanaście sekund, kolejne osoby wpływały w prąd. I wiu!

Należy się trzymać przy dnie, i tuż za mostem (już w zatoce) ostro skręcić w lewo i iść prostopadle do prądu. Gdy się z niego wypływa to prawie jak uderzenie czołem w ścianę - taka jest różnica. :-)

Miałem czekać na Marcię kilka minut; gdy się nie pojawi - wyjść na powierzchnię i się znaleźć. No i tak się stało - czekamy, czekamy, i nic. Już myślałem, że kobieta się rozmyśliła... Wyszedłem na powierzchnię i się okazało, że żonę porwało hen, hen. Samotnie wypuściła bojkę, ale tę także porwało. Ale zabawa przednia!

W każdym razie widząc, że wszystko jest bezpiecznie, zszedłem jeszcze raz pod wodę i na kilku metrach wróciłem do pomostu. Jeszcze raz robiąc zdjęcia wspaniałym ukwiałom.

Na drugiego nurka poszliśmy pod bazę w Kalle - jedyny nurek "nocny" (w sensie, że tam było przynajmniej ciemno; w trakcie całego naszego pobytu słońce przecież w ogóle nie zachodziło...).

Baza w Kalle to w ogóle ciekawa sprawa - dawna przetwórnia rybna, ogromna hala w której można spokojnie trzymać szpej, przebierać się, ładować butle, itp. Jest stół do ping-ponga, nawet kort do badmintona! Z bazy pomostem do rib-ów, więc bardzo blisko; choć czasami, przy dużym odpływie, mocno w dół / pod górkę (na tyle, że nie dało się wejść - człowiek się ześlizgiwał z powrotem na pomost).

Tym razem pojechaliśmy pod Lotnisko, aby z przypływem, przepłynąć pod mostem. Zdjęć z tego za bardzo nie ma, ale zabawa była przednia. Czekaliśmy przed mostem, już prawie czując prąd (kucharza porwało!). Potem, co kilkanaście sekund, kolejne osoby wpływały w prąd. I wiu!

Należy się trzymać przy dnie, i tuż za mostem (już w zatoce) ostro skręcić w lewo i iść prostopadle do prądu. Gdy się z niego wypływa to prawie jak uderzenie czołem w ścianę - taka jest różnica. :-)

Miałem czekać na Marcię kilka minut; gdy się nie pojawi - wyjść na powierzchnię i się znaleźć. No i tak się stało - czekamy, czekamy, i nic. Już myślałem, że kobieta się rozmyśliła... Wyszedłem na powierzchnię i się okazało, że żonę porwało hen, hen. Samotnie wypuściła bojkę, ale tę także porwało. Ale zabawa przednia!

W każdym razie widząc, że wszystko jest bezpiecznie, zszedłem jeszcze raz pod wodę i na kilku metrach wróciłem do pomostu. Jeszcze raz robiąc zdjęcia wspaniałym ukwiałom.

Na drugiego nurka poszliśmy pod bazę w Kalle - jedyny nurek "nocny" (w sensie, że tam było przynajmniej ciemno; w trakcie całego naszego pobytu słońce przecież w ogóle nie zachodziło...).

Baza w Kalle to w ogóle ciekawa sprawa - dawna przetwórnia rybna, ogromna hala w której można spokojnie trzymać szpej, przebierać się, ładować butle, itp. Jest stół do ping-ponga, nawet kort do badmintona! Z bazy pomostem do rib-ów, więc bardzo blisko; choć czasami, przy dużym odpływie, mocno w dół / pod górkę (na tyle, że nie dało się wejść - człowiek się ześlizgiwał z powrotem na pomost).
Dzień 7 - Lotnisko i Kalle od spodu
Poprzednie Następne Zamknij
[MJT] Rozgwiazdy po drodze do mostu
[MJT] Rozgwiazdy po drodze do mostu
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] I też sporo ławic ryb
[MJT] I też sporo ławic ryb
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] To już ukwiały po drugiej stronie
[MJT] To już ukwiały po drugiej stronie
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Ta ściana ma ze dwa metry
[MJT] Ta ściana ma ze dwa metry
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Drugi nurek - w drodze pod bazę
[MJT] Drugi nurek - w drodze pod bazę
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Krab!
[MJT] Krab!
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] I rybka plaskata
[MJT] I rybka plaskata
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Rozgwiazda i... krab
[MJT] Rozgwiazda i... krab
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Dwa kraby walczące o pozycję na słupie
[MJT] Dwa kraby walczące o pozycję na słupie
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] W ogóle życie było tam dosyć bogate
[MJT] W ogóle życie było tam dosyć bogate
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Ślimak (jadalny!)
[MJT] Ślimak (jadalny!)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Krewetki w płytkiej wodzie zatoki obok bazy
[MJT] Krewetki w płytkiej wodzie zatoki obok bazy
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Tutaj też krewetka!
[MJT] Tutaj też krewetka!
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Rybka
[MJT] Rybka
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Przybrzeżne wody w Kalle - głębokość ok. metra
[MJT] Przybrzeżne wody w Kalle - głębokość ok. metra
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


Góra

Dzień 8 - Baniaki raz jeszcze

Najpierw pojechaliśmy na drugiego nurka na Baniaki; w miarę ok, choć nic specjalnie nowego czy zadziwiającego.

Potem była próba łowienia ryb, ale siedzenie w deszczu na środku morza potrafi zniechęcić i najwytrwalszych.

Plan C: The Lofoten Aquarium pod Svolvaer (w Storvagan). Całkiem sympatyczne, choć nic specjalnie nowego. Po prostu dobry odpoczynek od codziennych nurków. Kilka basenów z fokami i wydrami, dwadzieścia-coś akwariów z rybami i innymi żyjątkami. Szczególnie ciekawe były, wg mnie, kraby królewskie. Miałem nadzieję namierzyć takie pod wodą, ale nie wyszło...

Najpierw pojechaliśmy na drugiego nurka na Baniaki; w miarę ok, choć nic specjalnie nowego czy zadziwiającego.

Potem była próba łowienia ryb, ale siedzenie w deszczu na środku morza potrafi zniechęcić i najwytrwalszych.

Plan C: The Lofoten Aquarium pod Svolvaer (w Storvagan). Całkiem sympatyczne, choć nic specjalnie nowego. Po prostu dobry odpoczynek od codziennych nurków. Kilka basenów z fokami i wydrami, dwadzieścia-coś akwariów z rybami i innymi żyjątkami. Szczególnie ciekawe były, wg mnie, kraby królewskie. Miałem nadzieję namierzyć takie pod wodą, ale nie wyszło...
Dzień 8 - Baniaki raz jeszcze
Poprzednie Następne Zamknij
[MJT] Tu jest ryba!
[MJT] Tu jest ryba!
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Ta trochę bardziej widoczna
[MJT] Ta trochę bardziej widoczna
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Sympatyczna rozgwiazdka
[MJT] Sympatyczna rozgwiazdka
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Glutów było całkiem sporo, choć ciężko szło z robieniem im zdjęć...
[MJT] Glutów było całkiem sporo, choć ciężko szło z robieniem im zdjęć...
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Zębaczek
[MJT] Zębaczek
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Ukwiały na wodorostach
[MJT] Ukwiały na wodorostach
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] I jeszcze jedna bawiąca się w chowanego
[MJT] I jeszcze jedna bawiąca się w chowanego
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] W drodze na nurki - jeszcze nie pada (za bardzo)
[MJT] W drodze na nurki - jeszcze nie pada (za bardzo)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] (Opiekuję się mapą!)
[MJT] (Opiekuję się mapą!)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Akwarium pod Svolvaer - czaszka wieloryba
[MJT] Akwarium pod Svolvaer - czaszka wieloryba
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Miałem nadzieję zobaczyć takie pod wodą - nie wyszło...
[MJT] Miałem nadzieję zobaczyć takie pod wodą - nie wyszło...
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


Góra

Dzień 9 - St. Folfoten i Boisko

Fajne dwa nurki (choć musieliśmy się zmuszać aby wejść do wody na drugiego nurka - mokro i wiało).

Na pierwszym nie dość, że znalazłem małego ślimaczka, to trafiliśmy na wielką meduzę lwią(?). Fantastyczne stworzenie - parzydełka miały chyba ze 6 metrów!

Na drugim w sumie niewiele się działo; już myślałem, że nic nie będzie, a tu nie dość, że znowu ślimaczka wypatrzyłem, to jeszcze płynąc do brzegu trafiłem na gluta baletnicę. ;-)

Fajne dwa nurki (choć musieliśmy się zmuszać aby wejść do wody na drugiego nurka - mokro i wiało).

Na pierwszym nie dość, że znalazłem małego ślimaczka, to trafiliśmy na wielką meduzę lwią(?). Fantastyczne stworzenie - parzydełka miały chyba ze 6 metrów!

Na drugim w sumie niewiele się działo; już myślałem, że nic nie będzie, a tu nie dość, że znowu ślimaczka wypatrzyłem, to jeszcze płynąc do brzegu trafiłem na gluta baletnicę. ;-)
Dzień 9 - St. Folfoten i Boisko
Poprzednie Następne Zamknij
[MJT] Ślimaczek na pastwisku
[MJT] Ślimaczek na pastwisku
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] W parzydełkach meduz chronią się maluchy różnych gatunków ryb
[MJT] W parzydełkach meduz chronią się maluchy różnych gatunków ryb
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Pogoda nie nastrajała optymistycznie...
[MJT] Pogoda nie nastrajała optymistycznie...
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Zdążyłem! (zrobić zdjęcie - Stasiu to by wszystko na patelnię ustrzelił... hmm, palce lizać)
[MJT] Zdążyłem! (zrobić zdjęcie - Stasiu to by wszystko na patelnię ustrzelił... hmm, palce lizać)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Glut baletnica
[MJT] Glut baletnica
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Ostatnie resztki alkoholu, ostatnia impreza; nikt nie chciał płacić 4x więcej w sklepie...
[MJT] Ostatnie resztki alkoholu, ostatnia impreza; nikt nie chciał płacić 4x więcej w sklepie...
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Rano nie wszyscy czuli się najlepiej...
[MJT] Rano nie wszyscy czuli się najlepiej...
Poprzednie Następne Zamknij


Góra

Dzień 10 - Henningsvaer raz jeszcze

W sumie tylko my widzieliśmy wrak podczas jego "odkrycia", więc większość ekipy była za ponownym odwiedzeniem zatoki pod Henningsvaer. A że my nie widzieliśmy wtedy zbyt dużo, chętnie się zabraliśmy. ;-)

Tym razem widoczność była znacznie lepsza (przypływ), ale nie wziąłem portu szerokokątnego - wrak się nie mieścił w obiektywie jak bym sobie tego życzył...

Ale nurek całkiem sympatyczny; zaczepiona na wraku meduzka i trochę innego życia, w tym fajny ślimak. Chyba w sumie nurki na tym wraku były najciekawsze (no, może oprócz Lotniska).

A i wrak ciekawy - całkiem spory, różnorodny, nienajgorzej zachowany; w ciągu jednego nurka nie zdążyliśmy obejrzeć całego; a i nawet nie próbowaliśmy wpływać do środka (choć nie wyglądało na to, aby miały się tam znajdować jakieś większe przestrzenie).

Po nurku okazało się, że jedna z ekip widziała halibuta mamuta. No chyba ze 2 metry miał! Tak, tak, jasne, ehm... Ale się okazało, że mają dowody - zdjęcia i film. No i rzeczywiście niezła bestia...

Ale tego dnia jakoś nie mieliśmy ochoty na drugiego nurka. Pojechaliśmy, co prawda, na drugą stronę Lofotów w poszukiwaniu jakiegoś miejsca nurkowego. Ale okazuje się, że strona "od oceanu" jest znacznie płytsza i trudno było znaleźć fajne zejście. A i wygwizdało nas przeokrutnie - wszyscy szybko stracili zapał na wchodzenie do zimnej wody. Zapakowaliśmy się więc w samochodu i pojechaliśmy na koniec wysp - do miejscowości... A.

W sumie tylko my widzieliśmy wrak podczas jego "odkrycia", więc większość ekipy była za ponownym odwiedzeniem zatoki pod Henningsvaer. A że my nie widzieliśmy wtedy zbyt dużo, chętnie się zabraliśmy. ;-)

Tym razem widoczność była znacznie lepsza (przypływ), ale nie wziąłem portu szerokokątnego - wrak się nie mieścił w obiektywie jak bym sobie tego życzył...

Ale nurek całkiem sympatyczny; zaczepiona na wraku meduzka i trochę innego życia, w tym fajny ślimak. Chyba w sumie nurki na tym wraku były najciekawsze (no, może oprócz Lotniska).

A i wrak ciekawy - całkiem spory, różnorodny, nienajgorzej zachowany; w ciągu jednego nurka nie zdążyliśmy obejrzeć całego; a i nawet nie próbowaliśmy wpływać do środka (choć nie wyglądało na to, aby miały się tam znajdować jakieś większe przestrzenie).

Po nurku okazało się, że jedna z ekip widziała halibuta mamuta. No chyba ze 2 metry miał! Tak, tak, jasne, ehm... Ale się okazało, że mają dowody - zdjęcia i film. No i rzeczywiście niezła bestia...

Ale tego dnia jakoś nie mieliśmy ochoty na drugiego nurka. Pojechaliśmy, co prawda, na drugą stronę Lofotów w poszukiwaniu jakiegoś miejsca nurkowego. Ale okazuje się, że strona "od oceanu" jest znacznie płytsza i trudno było znaleźć fajne zejście. A i wygwizdało nas przeokrutnie - wszyscy szybko stracili zapał na wchodzenie do zimnej wody. Zapakowaliśmy się więc w samochodu i pojechaliśmy na koniec wysp - do miejscowości... A.
Dzień 10 - Henningsvaer raz jeszcze
Poprzednie Następne Zamknij
[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Rozgwiazda wisząca (zaczepiona na kawałku wraku)
[MJT] Rozgwiazda wisząca (zaczepiona na kawałku wraku)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Tutaj o wrak zaczepiła się meduza - można porównać jej wielkość do Marci
[MJT] Tutaj o wrak zaczepiła się meduza - można porównać jej wielkość do Marci
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] I ślimaczek
[MJT] I ślimaczek
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] W poszukiwaniu miejsca na nurkowanie - Lofoty od strony Oceanu
[MJT] W poszukiwaniu miejsca na nurkowanie - Lofoty od strony Oceanu
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Jakoś nie chcieliśmy patrzeć nawet na wodę...
[MJT] Jakoś nie chcieliśmy patrzeć nawet na wodę...
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Po nurkach - jedziemy na wycieczkę; bardzo przyjemny domek w bardzo fajnym miejscu...
[MJT] Po nurkach - jedziemy na wycieczkę; bardzo przyjemny domek w bardzo fajnym miejscu...
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Lofoty od strony zachodniej
[MJT] Lofoty od strony zachodniej
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Miasto A
[MJT] Miasto A
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Svolvaer wieczorem (pojechaliśmy do sklepu kupić piwo - zakazane po 17-tej!)
[MJT] Svolvaer wieczorem (pojechaliśmy do sklepu kupić piwo - zakazane po 17-tej!)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Katedra w Svolvaer
[MJT] Katedra w Svolvaer
Poprzednie Następne Zamknij


Góra

Dzień 11 - Henningsvaer ostatni raz

Dzień, w którym mało co nie zginąłem... Ale o tym zaraz.

Zaciekawieni wrakiem (i halibutem gigantem), a i nie mając specjalnie innych planów (oprócz łowienia ryb po nurkach), zdecydowaliśmy się na jeszcze jednego nurka w zatoce pod Henningsvaer. Niestety, na miejsce dotarliśmy już podczas odpływu, przez co widoczność w sposób widoczny mocno spadła (ale i tak była o niebo lepsza w porównaniu do dnia "odkrycia"). I niby wziąłem port szerokokątny, ale przy takiej widoczności zdjęcia zajebiste raczej nie wyszły...

Nieważne, skoro tak, to skupiłem się na drobniejszych obiektach; Marcia pływała nade mną i czuwała, a ja starałem się robić zdjęcia ślimakom głównie. Co oznaczało, że ja miałem niezłą frajdę, ale Żona zaczęła szybko marznąć.

Zatem, po niezbyt długim nurku, zaczęliśmy się powoli wynurzać. I wtedy znowu zobaczyłem dużą meduzę. Postanowiłem więc zrobić jeszcze trochę zdjęć, tak na wszelki wypadek. I tutaj się otarłem o śmierć, a w każdym razie dobrze, że nie słyszałem jak Marcia klnie. Już mnie miała ze złości utopić, ale jakiś szósty zmysł chyba nakazał mi olać w końcu tę meduzę i wrócić do partnerki. W ostatniej chwili! ;-)

Po nurkach Marta, Jezus i Stasiu już tak przebierali nogami, że ledwo zdążyliśmy się przebrać. I już na ponton, na dorsze! No, tym razem poszło wszystkim całkiem nieźle. Oprócz przygody ze złowioną, na dwa haczyki, cumą - strasznie długa walka z nią była, zniszczony kołowrotek, nadwerężone mięśnie, ale w końcu ją wyciągnelim!

Dzień, w którym mało co nie zginąłem... Ale o tym zaraz.

Zaciekawieni wrakiem (i halibutem gigantem), a i nie mając specjalnie innych planów (oprócz łowienia ryb po nurkach), zdecydowaliśmy się na jeszcze jednego nurka w zatoce pod Henningsvaer. Niestety, na miejsce dotarliśmy już podczas odpływu, przez co widoczność w sposób widoczny mocno spadła (ale i tak była o niebo lepsza w porównaniu do dnia "odkrycia"). I niby wziąłem port szerokokątny, ale przy takiej widoczności zdjęcia zajebiste raczej nie wyszły...

Nieważne, skoro tak, to skupiłem się na drobniejszych obiektach; Marcia pływała nade mną i czuwała, a ja starałem się robić zdjęcia ślimakom głównie. Co oznaczało, że ja miałem niezłą frajdę, ale Żona zaczęła szybko marznąć.

Zatem, po niezbyt długim nurku, zaczęliśmy się powoli wynurzać. I wtedy znowu zobaczyłem dużą meduzę. Postanowiłem więc zrobić jeszcze trochę zdjęć, tak na wszelki wypadek. I tutaj się otarłem o śmierć, a w każdym razie dobrze, że nie słyszałem jak Marcia klnie. Już mnie miała ze złości utopić, ale jakiś szósty zmysł chyba nakazał mi olać w końcu tę meduzę i wrócić do partnerki. W ostatniej chwili! ;-)

Po nurkach Marta, Jezus i Stasiu już tak przebierali nogami, że ledwo zdążyliśmy się przebrać. I już na ponton, na dorsze! No, tym razem poszło wszystkim całkiem nieźle. Oprócz przygody ze złowioną, na dwa haczyki, cumą - strasznie długa walka z nią była, zniszczony kołowrotek, nadwerężone mięśnie, ale w końcu ją wyciągnelim!
Dzień 11 - Henningsvaer ostatni raz
Poprzednie Następne Zamknij
[MJT] Zatoka przy Henningsvaer
[MJT] Zatoka przy Henningsvaer
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Rozwalony dziób i kotwica(?)
[MJT] Rozwalony dziób i kotwica(?)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Śródokręcie (mniej więcej)
[MJT] Śródokręcie (mniej więcej)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] A wczoraj taka fajna widoczność była...
[MJT] A wczoraj taka fajna widoczność była...
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Ale przynajmniej fajnego ślimaczka namierzyłem
[MJT] Ale przynajmniej fajnego ślimaczka namierzyłem
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Potem drugiego, większego (tak z 15cm miał)
[MJT] Potem drugiego, większego (tak z 15cm miał)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Tu są dwa ślimaki - bardzo nie chciały dać się sfotografować
[MJT] Tu są dwa ślimaki - bardzo nie chciały dać się sfotografować
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] I już w drodze na dorsze; widok na bazę - nasz domek to ten czerwony, mocno z lewej
[MJT] I już w drodze na dorsze; widok na bazę - nasz domek to ten czerwony, mocno z lewej
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Cyrk przy ujściu fiordu Kalle
[MJT] Cyrk przy ujściu fiordu Kalle
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Marcia i Stasiu dzielnie walczą
[MJT] Marcia i Stasiu dzielnie walczą
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Super spokojna woda, nawet prawie nie padało, wyśmienity relaks
[MJT] Super spokojna woda, nawet prawie nie padało, wyśmienity relaks
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Czerniaki to Marcia łowiła 3 na raz!
[MJT] Czerniaki to Marcia łowiła 3 na raz!
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] Jednak z większych zdobyczy Marci (w życiu!)
[MJT] Jednak z większych zdobyczy Marci (w życiu!)
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


Góra

I z powrotem

Drogę powrotną zaplanowaliśmy przez Szwecję - co by i kawałek tego kraju zobaczyć. No i okazało się, że kraj ten to cholernie długi jest! ;-)

Jeszcze raz przejechaliśmy przez koło podbiegunowe w Norwegii - co by skoczyć do sklepu tamże. W sumie można poświęcić na to kilkanaście minut, ale nic godnego uwagi tam nie znaleźliśmy. No, może tylko wypchanego niedźwiedzia białego - niezłe bydlę...

Potem przez góry; wspaniałe widoki, piękne jeziora i lasy. Następnie środkiem Szwecji do Sztokholmu, potem do Kopenhagi, itd., itd., itd., itd. Tym razem cała podróż trwała nieco krócej (nieco wyższe ograniczenia prędkości w Szwecji, nieco prostsze drogi, nie braliśmy hotelu tylko spaliśmy/kierowaliśmy na zmianę) - w sumie 2 doby bez 5-ciu godzin (w tym ok. 4,5 godziny odpoczynku - na promach / czekania na promy). I zrobiliśmy w sumie, w obie strony, prawie 50000 mil!

Nie wiem, jak dojechaliśmy do domu... Ostatnie mile to chyba oboje już przespaliśmy! ;-) No, ale wycieczka, a szczególnie krajobrazy, były prima sort!

Drogę powrotną zaplanowaliśmy przez Szwecję - co by i kawałek tego kraju zobaczyć. No i okazało się, że kraj ten to cholernie długi jest! ;-)

Jeszcze raz przejechaliśmy przez koło podbiegunowe w Norwegii - co by skoczyć do sklepu tamże. W sumie można poświęcić na to kilkanaście minut, ale nic godnego uwagi tam nie znaleźliśmy. No, może tylko wypchanego niedźwiedzia białego - niezłe bydlę...

Potem przez góry; wspaniałe widoki, piękne jeziora i lasy. Następnie środkiem Szwecji do Sztokholmu, potem do Kopenhagi, itd., itd., itd., itd. Tym razem cała podróż trwała nieco krócej (nieco wyższe ograniczenia prędkości w Szwecji, nieco prostsze drogi, nie braliśmy hotelu tylko spaliśmy/kierowaliśmy na zmianę) - w sumie 2 doby bez 5-ciu godzin (w tym ok. 4,5 godziny odpoczynku - na promach / czekania na promy). I zrobiliśmy w sumie, w obie strony, prawie 50000 mil!

Nie wiem, jak dojechaliśmy do domu... Ostatnie mile to chyba oboje już przespaliśmy! ;-) No, ale wycieczka, a szczególnie krajobrazy, były prima sort!
I z powrotem
Poprzednie Następne Zamknij
[MJT] Biały miś w sklepie na kole podbiegunowym
[MJT] Biały miś w sklepie na kole podbiegunowym
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT]
[MJT]
Poprzednie Następne Zamknij


[MJT] W końcu zobaczyliśmy renifera (chyba już w Szwecji)!
[MJT] W końcu zobaczyliśmy renifera (chyba już w Szwecji)!
Poprzednie Następne Zamknij


Góra

Komentarze
Kurczę!
Na razie brak komentarzy...

Góra

Dodaj komentarz (pola z gwiazdką są obowiązkowe)
Imię / ksywa *
Mail (pozostanie ukryty) *
Twoja strona
Komentarz (bez tagów) *
Wpisz tekst wyświetlony poniżej *
 

Góra